Sistars wracają, Orkiestra błyszczy, Brodka niszczy – Męskie Granie we Wrocławiu [sobota, ZDJĘCIA]

Sobotni wieczór na Polach Marsowych był wszystkim tym, czego oczekujecie od Męskiego Grania – i jeszcze czymś więcej. Drugi dzień wrocławskiej odsłony tej kultowej trasy to mieszanka emocji, niespodzianek i wzruszeń, które zostaną z Wami na długo. Niezależnie od tego, czy byliście bliżej sceny głównej, czy zatopieni w klimacie Sceny Ż i Radia 357, doświadczyliście muzyki bez kompromisów – szczerej, nieprzewidywalnej i dopiętej na ostatni dźwięk.

Organizacja jak z nut – bez przerw, bez chaosu

Podobnie jak w piątek, także i tego dnia logistyka zagrała perfekcyjnie. Dzięki doskonałemu zsynchronizowaniu scen – głównej i Sceny Ż, a także odpowiedniemu rozplanowaniu przestrzeni – nie musieliście wybierać między koncertami. Kiedy kończył się jeden występ, drugi zaczynał się niemal natychmiast po drugiej stronie festiwalowej areny. Bez pośpiechu, bez stresu. To właśnie ten poziom organizacji sprawia, że Męskie Granie pozostaje najbardziej dopracowanym festiwalem muzyki alternatywnej w Polsce.

Scena Główna – od nostalgii do finałowej eksplozji emocji

17:30 – Natalia Szroeder

Początek dnia należał do artystki, która od lat łączy pop z poetyckim spojrzeniem na świat. Natalia Szroeder zaprezentowała materiał z nowego albumu „REM”, który przyciągnął uwagę bardziej wymagającej publiczności. Występ był starannie zbudowany – stare hity uzupełniały nowe utwory, tworząc opowieść o ewolucji twórczej. Artystka wypadła dojrzale, pewnie, a jej emocjonalny wokal świetnie współgrał z letnim, jeszcze słonecznym popołudniem.

18:40 – John Porter: Helicopters ’45

Legendarny artysta, który dla wielu z Was jest symbolem klasycznego rocka z duszą. Jego występ – pełen melancholii, mocnych riffów i opowieści sprzed lat – był jak podróż w czasie. Publiczność słuchała z szacunkiem i skupieniem, dając Porterowi przestrzeń, na jaką zasługuje.

20:00 – IGO

Tu przyszła pora na energię, luz i współczesne granie z pazurem. IGO to artysta, który doskonale odnajduje się w przestrzeni dużej sceny – jego kontakt z publicznością, charyzma i rytmiczne kompozycje sprawiły, że atmosfera zrobiła się gęsta, taneczna, pulsująca. Warto wspomnieć o Kacprze Sędku – perkusista dał tu z siebie wszystko, mimo że… to nie był jeszcze jego ostatni występ tego wieczoru.

21:50 – Brodka

Brodka – ikona zmian, eksperymentów i bezkompromisowej sztuki. Jej koncert był jak manifest. Z jednej strony – mocna elektronika, z drugiej – teatralna ekspresja i ogromna świadomość sceniczna. Nie było tu miejsca na banał czy łatwe piosenki. Była za to sztuka, która prowokuje i zostawia ślad. To był jeden z najmocniejszych momentów całego weekendu.

23:05 – Męskie Granie Orkiestra 2025

Finał wieczoru i finał wrocławskiego przystanku, który trudno będzie przebić. Natalia Przybysz, Igor Herbut, Ralph Kaminski i Błażej Król – cztery głosy, cztery osobowości, jeden muzyczny organizm. Zagrali wspólnie i solo, przeplatając się nawzajem, oddając sobie przestrzeń, a publiczności – czystą radość. Hymn „To bardzo ziemskie” wybrzmiał dwa razy – na otwarcie i na zakończenie – w dwóch różnych aranżacjach. Symbolicznie, emocjonalnie, potężnie.

I choć pod koniec występu rozpadał się mocny deszcz, nikt nie odszedł spod sceny. Zostaliście do końca, śpiewaliście razem z artystami i tańczyliście w strugach wody, pokazując, że to właśnie ludzie tworzą festiwal.

Scena Ż – siła kobiet, powroty i niespodzianki

17:00 – Magda Kluz

Delikatna, hipnotyzująca, osobista. Magda Kluz dała występ, który przypominał raczej szept niż krzyk – ale właśnie w tym szeleście i subtelności tkwiła jego siła.


Dzięki Twojemu wsparciu możemy dostarczać rzetelne relacje i ekskluzywne zdjęcia z kolejnych wydarzeń! Postaw nam kawę! ✌️



18:10 – Cinnamon Gum

Nowy głos na polskiej scenie alternatywnej. Młoda energia, gitarowy klimat, nowoczesna produkcja – Cinnamon Gum zaprezentowali się jako zespół, który już teraz wie, kim chce być.

19:25 – Ofelia: Tribute to Mira Kubasińska

To był jeden z najbardziej artystycznie dojrzałych momentów dnia. Ofelia, wspierana przez Kubę Więcka i gościnnie Piotra Nalepę, oddała hołd legendzie bluesa i rocka. Ten koncert to coś więcej niż tribute – to było tchnienie nowego życia w klasykę.

20:45 – Sistars

Powrót, na który wielu z Was czekało latami. Ostatni raz zespół wystąpił razem w 2012 roku, a teraz powrócił w wielkim stylu. Mega energia, potężna frekwencja, śpiewy, taniec i radość pod sceną Ż. Sistars przypomnieli, dlaczego byli tak ważni dla polskiej sceny R&B i soulu – i dlaczego nadal mają wiele do powiedzenia.

Warto dodać: Kacper Sędek, który chwilę wcześniej grał u IGO, przesiadł się błyskawicznie na perkusję Sistars, udowadniając, że nie tylko organizacja, ale i artyści są w tym projekcie niezawodni.

22:40 – Fisz Emade Tworzywo

Bracia Waglewscy zamknęli Scenę Ż z charakterystycznym dla siebie groovem, słowem i rytmem. Ich koncert był jak podsumowanie tego, czym jest Męskie Granie – mieszanką tradycji, awangardy i totalnej wolności twórczej.

Scena Radia 357 – znów intymnie, znów inaczej

  • „Dobre Strony” ponownie dały moment zatrzymania – rozmowy o książkach, o poezji, o tym, co inspiruje artystów poza muzyką.
  • Steve Martins, Patrycja Krzyczman i Noise River kontynuowali intymną podróż dźwiękową – było melancholijnie, transowo i bardzo osobowo.

Festiwal, który nie zawodzi

Męskie Granie 2025 we Wrocławiu pokazało, że po 16 latach ta trasa nie tylko nie traci na sile, ale staje się coraz bardziej świadoma, różnorodna i dojrzała. Nie chodzi już tylko o koncerty. Chodzi o spotkanie artystów i publiczności w miejscu, gdzie wszystko ma znaczenie – światło, tekst, cisza między utworami i deszcz, który zamiast rozgonić ludzi, tylko ich zbliżył.


ZDJĘCIA

Fot. Magda Stasio (@magda_fotografowanie)

Link do zdjęć: https://www.facebook.com/share/p/16j1RQqxYA/

Dziękujemy, że czytasz artykuły na tuPozytywnie.pl 🙂 Bądź zawsze na bieżąco i obserwuj nas na Facebooku!