27 września Stadion Narodowy w Warszawie zamienił się w wielką arenę muzycznej rozrywki. Roztańczony PGE Narodowy 2025 ponownie udowodnił, że jest największym i najbardziej różnorodnym koncertem w Polsce. Tego wieczoru publiczność licząca blisko 50 tysięcy osób mogła zobaczyć na scenie niemal 700 artystów – od gwiazd disco polo, przez popowych wokalistów i legendy polskiego rocka, aż po międzynarodowe ikony muzyki rozrywkowej.
Wszystko podane w formule, która przypominała spektakl – widowiskowe wejścia, zaskakujące duety, sceniczne transformacje i interakcja z publicznością.
Zenek Martyniuk jako stróż prawa
Choć wieczór obfitował w mocne punkty, to właśnie Zenek Martyniuk i jego policyjny performans przeszedł do historii imprezy. Król disco polo na sygnale wjechał na scenę stadionu w radiowozie, eskortowany przez tancerki przebrane za policjantki. Z mikrofonem w jednej ręce i policyjnym lizakiem w drugiej, zaśpiewał razem z grupą Łobuzy hit „Mandacik”. Cała scena przypominała pastisz filmów akcji – artysta wcielił się w rolę disco-polowego funkcjonariusza, gotowego „wystawić mandacik” każdej fance. Publiczność nagrodziła to owacjami, a sam występ na długo zapisze się w pamięci widzów.
Nieco później Martyniuk powrócił w bardziej klasycznej odsłonie, wykonując swój największy przebój „Przez twe oczy zielone”. Fruwające konfetti i chóralny śpiew 50 tysięcy osób potwierdziły, że ten utwór jest nieoficjalnym hymnem wydarzenia.
Jubileusz Radia Zet i muzyczne otwarcie
Koncert otworzyli Lanberry i Tomasz Szczepanik z zespołu Pectus. W towarzystwie orkiestry dętej i chóru słuchaczy Radia Zet wykonali „You’re The One That I Want” z musicalu Grease. To mocne otwarcie nawiązywało do 35-lecia Radia Zet, które świętowało swój jubileusz właśnie na stadionie.
Widzowie mogli poczuć, że biorą udział nie tylko w muzycznym show, ale też w wydarzeniu o symbolicznym znaczeniu. Na scenie pojawiła się czwórka prowadzących – Milena i Ilona Krawczyńskie, Rafał Maserak i Olek Sikora – którzy wprowadzili publiczność w klimat wielkiego, całonocnego świętowania.
Disco polo – fundament koncertu
Roztańczony PGE Narodowy od lat kojarzy się przede wszystkim z disco polo i w 2025 roku tradycji stało się zadość. Na scenie wystąpili m.in. Boys, MIG, Piękni i Młodzi, After Party, Skolim, Defis, Topky oraz Modelki.
Marcin Miller z Boysów wszedł na scenę przy dźwiękach „Eye of the Tiger”, co nadało jego występowi bokserskiej dramaturgii. Potem rozbrzmiały klasyki – „Wolność” i „Jesteś szalona” – a stadion zamienił się w jeden wielki taneczny parkiet.
Piękni i Młodzi wraz z Magdaleną Narożną zagrali swoje największe hity – „Czułe słówka” i „Niewiara”. Ten drugi utwór połączono z wizualnym show – w powietrze uniosły się tysiące baniek mydlanych, tworząc bajkowy efekt, który podkreślił emocje piosenki.
Rodzinny zespół MIG przypomniał swoje najbardziej rozpoznawalne numery: „Lalunia” i „Co Ty mi dasz”. Było to jedno z tych wystąpień, gdzie granica między sceną a trybunami całkowicie się zatarła – publiczność śpiewała niemal głośniej niż artyści.
Pop i rock – muzyczne kontrasty
Roztańczony nie ograniczył się jednak tylko do disco polo. Stachursky wykonał „Typ niepokorny”, czyli utwór, który od ćwierćwiecza bawi kolejne pokolenia.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy dostarczać rzetelne relacje i ekskluzywne zdjęcia z kolejnych wydarzeń! Postaw nam kawę! ✌️
Grupa Feel zaprosiła na scenę Damiana Skoczyka i razem z nim wykonała największe hity – „W blasku słońca”, „Pokaż na co cię stać” oraz „A gdy jest już ciemno”. Publiczność śpiewała refreny, tworząc atmosferę wspólnoty.
Na rockowy akcent postawiła Doda, która w towarzystwie grupy tanecznej zaśpiewała w mocnych aranżacjach klasyki: „Stayin’ Alive” z repertuaru Bee Gees i „I Was Made For Lovin’ You” zespołu Kiss. Jej energia kontrastowała z późniejszym, nastrojowym występem Perfectu i Łukasza Drapały. Kiedy zabrzmiała „Kołysanka dla nieznajomej”, stadion rozświetlił się tysiącami świateł z telefonów – moment niezwykle intymny, jak na skalę 50 tysięcy osób.
Od wzruszeń po euforię – dwa oblicza Michała Wiśniewskiego
Michał Wiśniewski pojawił się na scenie dwukrotnie. Najpierw, z Martyną Majchrzak – nową wokalistką Ich Troje – wykonał „Zawsze z Tobą chciałbym być”. Scena i trybuny połączyły się wtedy w nostalgiczny chór.
Podczas drugiego występu Wiśniewski zaskoczył bardziej żywiołowym repertuarem. Zaśpiewał „Za cały babski świat” i tym razem skupił uwagę przede wszystkim żeńskiej części publiczności, która świętowała razem z nim.
Fuzje gatunków i nieoczywiste występy
Roztańczony słynie z duetów i zaskakujących połączeń. W 2025 roku nie zabrakło takich momentów:
- Tede, Skolim i Stachursky zaprezentowali wspólnie „Lato w Polsce” – numer łączący rap, disco i pop.
- Kalwi & Remi wystąpili razem z zespołem Guzowianki, mieszając klubowe brzmienia z polskim folkiem. Podczas „Explosion” na scenę wkroczył Maciej Musiał, który zamiast śpiewać, zaskoczył wszystkich… sprzątając konfetti w rytm muzyki.
- Łobuzy i Topky zaprezentowali wspólne utwory „Dawaj mi pyska” i „Nie robią już takich”.
Wystąpiła też Justyna Steczkowska, prezentując utwór „Gaja” w oprawie przypominającej występ z Eurowizji – choreografia, tancerze i mocny wokal zrobiły wrażenie.
Boney M. – międzynarodowa legenda
Jedyną zagraniczną gwiazdą była grupa Boney M., która zabrała publiczność do złotej ery disco. Wśród największych przebojów pojawił się m.in. „Rivers of Babylon”. Dla wielu widzów był to nie tylko koncert, ale podróż sentymentalna – muzyka sprzed pół wieku zabrzmiała świeżo i tanecznie.
Finałowy hymn
Kulminacją wieczoru była wspólna prezentacja specjalnie przygotowanej piosenki – „Ten świat należy do nas”. Na scenie pojawiła się plejada gwiazd disco polo, a refren „Każdy chciałby tu być tak jak my” stał się symbolicznym zwieńczeniem całego koncertu.


