W marcu przyszłego roku do Warszawy zawita zespół, który od ponad dekady definiuje współczesne oblicze alternatywnego popu. Yumi Zouma, nowozelandzki kwartet o niepodrabialnym brzmieniu, zagra w klubie Hydrozagadka, prezentując materiał z nadchodzącego albumu No Love Lost To Kindness, który ukaże się 30 stycznia 2026 roku nakładem wytwórni Nettwerk.
Z Nowej Zelandii w świat – historia pisana przez oceany
Choć Yumi Zouma powstali w Christchurch w 2013 roku, ich historia od początku rozgrywa się na wielu kontynentach. Christie Simpson (wokal, klawisze), Josh Burgess (gitara, bas, wokal), Charlie Ryder (gitara, bas, klawisze) i Olivia Campion (perkusja) tworzą muzykę, będąc często tysiące kilometrów od siebie. Gdy Burgess pracował w Nowym Jorku, Ryder mieszkał w Londynie, Simpson w Melbourne, a Campion w Wellington – ich utwory powstawały w chmurze, w dosłownym sensie: przesyłane mailem, dogrywane w domowych studiach, szlifowane z chirurgiczną precyzją.
To właśnie ta dystansowa chemia sprawiła, że Yumi Zouma zdobyli serca słuchaczy od Pitchforka po The Guardian. Ich wczesne EP-ki – EP I i EP II – wprowadziły do świata indie-popowej sceny miękkość i melancholię dream-popu, która na długo pozostała znakiem rozpoznawczym zespołu.
„Drag” – nowa era Yumi Zouma
Nowy singiel „Drag”, napisany w Meksyku między trasami koncertowymi, otwiera zupełnie nowy rozdział. Grunge’owe gitary, industrialne syntezatory i glitchujące arpeggia tworzą gęstą, narastającą atmosferę, z której wyłania się refren o niemal katarzycznej sile. To najbardziej intensywny i niepokorny moment w historii grupy – odważny krok poza granice znanego im terytorium dream-popu.
Pod powierzchnią tych dźwięków kryje się osobista opowieść wokalistki Christie Simpson, która mierzy się z własną diagnozą ADHD. Tekst „Drag” to próba pogodzenia żalu za utraconym czasem z ulgą wynikającą z akceptacji siebie. To nie jest hymn o walce – to hymn o uwolnieniu.
No Love Lost To Kindness – cięższe brzmienia, głębsze emocje
Nadchodzący album No Love Lost To Kindness nagrany został w Meksyku, gdzie zespół ponownie spotkał się po latach rozłąki. To pierwsza od dawna płyta stworzona w pełni zespołowo – bez pośrednictwa stref czasowych i ekranów. Burgess i Ryder odpowiadają za produkcję, wprowadzając do muzyki elementy surowości, przesteru i kontrolowanego chaosu.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy dostarczać rzetelne relacje i ekskluzywne zdjęcia z kolejnych wydarzeń! Postaw nam kawę! ✌️
Album ma być punktem zwrotnym: mniej blasku, więcej prawdy. Yumi Zouma świadomie odchodzą od miękkiego synthpopu znanego z Yoncalla (2016) czy Truth or Consequences (2020), wybierając kierunek bliższy alternatywnemu rockowi – cięższemu, cielesnemu, ale wciąż przesiąkniętemu melodyjnością, której fani grupy mogą być pewni.
Z blogosfery na światowe sceny
Droga Yumi Zouma zaczęła się skromnie – od nieśmiałych nagrań krążących po blogach i zachwytów recenzentów Pitchforka. Szybko jednak przerodziła się w międzynarodową przygodę. Zespół koncertował u boku Lorde, Jamie’ego xx czy Magdalena Bay, a ich albumy gościły w podsumowaniach Stereogum, The FADER i SPIN.
Każdy kolejny projekt był inny: Yoncalla przyniosła lekkość paryskiego synth-popu, Willowbank dodała organiczności i jazzowej przestrzeni, a Present Tense (2022) – intymność pandemicznego nagrania tworzonego między Los Angeles, Londynem, Florencją i Nową Zelandią. Teraz przyszedł czas na coś bardziej surowego – płytę, która zamiast wygładzać, szuka prawdziwego brzmienia emocji.
Koncert w Hydrozagadce
Warszawski koncert 15 marca 2026 roku w Hydrozagadce będzie jedyną okazją, by usłyszeć ten materiał na żywo w Polsce. Scena tego klubu, znana z kameralnej atmosfery i bliskiego kontaktu z artystą, idealnie współgra z nowym, intensywnym charakterem muzyki Yumi Zouma.
Sprzedaż ogólna ruszy dziś – 8 października o 11:00 na LiveNation.pl.
Yumi Zouma od zawsze wymykali się jednoznacznym kategoriom – to zespół, który potrafi łączyć subtelność z siłą, a melancholię z energią. W 2026 roku wracają nie tylko z nowym materiałem, ale i z nowym sposobem mówienia o emocjach: bez retuszu, bez nostalgii, za to z pełną świadomością, że piękno może być też niepokojące.

