W piątkowy wieczór, 17 października 2025 roku, Centrum Koncertowe A2 we Wrocławiu zamieniło się w prawdziwą wulkaniczną erupcję energii. Wszystko za sprawą Ewy Farnej, która w ramach swojej najnowszej trasy „Nie Ma Lipy Tour” udowodniła, że tytuł nie jest pustym sloganem, lecz artystycznym manifestem. To była noc, w której żywiołowość spotkała się z autentycznością, a muzyka z pasją – dokładnie tak, jak można było się spodziewać po jednej z najbardziej charyzmatycznych wokalistek naszej sceny.
Od Zaolzia po Wrocław – artystka dwóch światów
Ewa Farna od lat funkcjonuje na styku dwóch kultur – czeskiej i polskiej – i właśnie ta podwójna perspektywa dodaje jej twórczości wyjątkowego kolorytu. W Czechach ma status megagwiazdy, wyprzedając stadiony i planując przyszłoroczne występy na praskiej Fortuna Arenie, ale także w Polsce cieszy się niesłabnącą sympatią fanów. Wrocławski koncert był tego najlepszym dowodem – bilety rozeszły się błyskawicznie, a publiczność wypełniła klub po brzegi.
Patrząc na Farną na scenie, trudno oprzeć się wrażeniu, że ogląda się artystkę w pełni świadomą swojej drogi. Z dziewczyny o mocnym rockowym temperamencie wyrosła kobieta dojrzała, ale wciąż spontaniczna, niepozbawiona błysku i humoru. To właśnie ta mieszanka – szczerość, dystans i nieustanna energia – sprawia, że Ewa Farna jest jedyna w swoim rodzaju.
Show bez lipy – półtorej godziny muzycznej podróży
Koncert rozpoczął się mocnym uderzeniem – utworem „EWAKuacja”, który natychmiast poderwał publiczność do wspólnego śpiewania. Dalej było tylko intensywniej. W setliście znalazły się zarówno największe hity, jak i nowsze kompozycje – „Bumerang”, „Nie znam tego miejsca”, „Ciało” czy „Bez łez”. Każdy numer miał swoją dramaturgię i emocjonalny ciężar, a całość układała się w retrospektywną opowieść o piętnastu latach kariery, o przemianie i dojrzewaniu. Publiczność była tak zaangażowana, że śpiewała każdy wers razem z Ewą, z taką mocą i pasją, że artystka nie kryła wzruszenia i kilka razy doprowadziła ją to do łez.
Ewa, jak zawsze, nie ograniczyła się tylko do śpiewania. Pomiędzy utworami rozmawiała z publicznością, żartowała, opowiadała historie i dzieliła się refleksjami. Było sporo śmiechu, ale też momenty wzruszenia – szczególnie przy „Ciało”, gdzie artystka przypomniała, że jej piosenka to nie tylko hit, lecz również manifest ciałopozytywności i samoakceptacji. Publiczność przyjęła ten fragment koncertu z dużym entuzjazmem, a słowa piosenkarki trafiły prosto w serca.
Naturalność, której nie da się udawać
Na scenie Ewa Farna jest sobą w stu procentach. Nie ma w niej pozy ani wyuczonych gestów – jest spontaniczność, swoboda i niepodrabialna radość z grania. Potrafi śmiać się z samej siebie, wchodzić w dialog z widownią, reagować na to, co dzieje się na sali. W A2 ta energia była wręcz namacalna – kiedy śpiewała „Cicho”, cały klub zamienił się w chór, a podczas bisu, przy coverze „Don’t Start Now” Duy Lipy, wszyscy tańczyli jak na letnim festiwalu.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy dostarczać rzetelne relacje i ekskluzywne zdjęcia z kolejnych wydarzeń! Postaw nam kawę! ✌️
Warto podkreślić, że Ewa nie potrzebuje fajerwerków ani skomplikowanych efektów, by przyciągnąć uwagę. Wystarczy jej głos – mocny, czysty i pełen emocji – oraz ta wyjątkowa umiejętność bycia blisko ludzi. Nawet osoby, które przyszły z ciekawości, wychodziły z koncertu z szerokim uśmiechem. Bo Farna to nie tylko artystka – to żywioł, który zaraża dobrą energią.
Przeszłość spotyka przyszłość
Trudno uwierzyć, że od premiery „Cicho” minęło już piętnaście lat. Ten utwór, podobnie jak „Ewakuacja” czy „Na ostrzu”, wciąż brzmi świeżo, a publiczność reaguje na niego z takim samym entuzjazmem jak dekadę temu. Ewa Farna wciąż potrafi zaskakiwać – w nowym repertuarze sięga po brzmienia bardziej dojrzałe i refleksyjne, ale bez utraty charakterystycznego pazura. Najnowsze kompozycje, jak „Nie znam tego miejsca”, pokazują, że artystka nie stoi w miejscu – szuka, eksperymentuje i rozwija się, zachowując przy tym autentyczność.
Fenomen, który trwa
„Nie Ma Lipy Tour” to nie tylko kolejna trasa koncertowa – to potwierdzenie, że Ewa Farna od lat pozostaje w świetnej formie, zarówno wokalnej, jak i twórczej. Jej koncerty są pełne życia, pasji i emocji, które trudno podrobić. Wrocław pokazał, że publiczność ją kocha – za głos, za szczerość, za poczucie humoru i za to, że na scenie daje z siebie wszystko.
Patrząc na to, jak rozwija się jej kariera po obu stronach granicy, można zaryzykować stwierdzenie, że przed Farną kolejny wielki etap. Kto wie – może już niedługo zobaczymy ją w Hali Stulecia, a potem na największych stadionach w Polsce. Jedno jest pewne: u Ewy naprawdę nie ma lipy.
ZDJĘCIA
Fot. Magda Stasio | @magda_fotografowanie
Link do zdjęć: https://www.facebook.com/share/p/17S7DbCtTU/

