Z Poznania na świat: najciekawsze zagraniczne odkrycia NEXT FEST 2026

Jeśli pierwszy tekst z naszej relacji z NEXT FEST Music Showcase & Conference 2026 był opowieścią o emocjach, które łączą tłumy pod sceną, to teraz czas na coś bardziej ekscytującego: moment odkrycia. Ten pierwszy kontakt z artystą, którego nie znacie, a po kilkunastu minutach koncertu macie już pewność, że zostanie z Wami na dłużej.

International showcase w Poznaniu to właśnie przestrzeń takich doświadczeń. To tutaj granice państw przestają mieć znaczenie, a line-up zamienia się w mapę potencjalnych przyszłych headlinerów. I choć często przychodzicie tam „z ciekawości”, wychodzicie z czymś znacznie więcej – z nowymi nazwami zapisanymi w telefonie, z refrenami, które wracają w głowie i z tym charakterystycznym uczuciem: „jak to możliwe, że wcześniej ich nie słyszeliśmy?”.

W tym roku szczególnie dwa projekty pokazały, jak ogromny potencjał kryje się w tej części programu.

Jeannette & Maj – dźwięk bez granic i koncert, który wciąga bez reszty

Sobotni wieczór w Lokum Stonewall był jednym z tych momentów, które definiują sens showcase’u. Z jednej strony – stosunkowo kameralna przestrzeń. Z drugiej – energia, która bez problemu mogłaby unieść znacznie większą scenę.

Jeannette & Maj od pierwszych sekund pokazali, że nie interesują ich żadne stylistyczne ograniczenia. Ich muzyka to świadomy miks gatunków, w którym elektropop spotyka się z garage house’em, a soulowa wrażliwość miesza się z rapową frazą. To nie jest eklektyzm dla samego efektu – to spójna wizja, która działa zarówno na parkiecie, jak i w bardziej intymnym odbiorze.

Największe wrażenie robi jednak to, jak ten projekt funkcjonuje na żywo. Chemia między artystami jest natychmiast wyczuwalna – Jeannette i Maj nie tylko grają razem, ale wzajemnie się napędzają. Każdy beat, każda zmiana dynamiki przekłada się na reakcję publiczności.

A publiczność reagowała żywiołowo.

To był koncert, przy którym trudno było ustać w miejscu, ale równie trudno było go traktować wyłącznie jako imprezę. Bo pod warstwą tanecznej energii kryje się coś więcej – emocjonalność, która wybrzmiewa szczególnie mocno w wokalach.

Głos Jeannette to absolutne centrum tego projektu. Śpiewany płynnie po angielsku i francusku, brzmi hipnotyzująco – momentami delikatnie i eterycznie, by za chwilę wejść w pełną, klubową intensywność. To kontrast, który buduje napięcie i sprawia, że koncert ma swoją dramaturgię.

I właśnie dlatego ten występ działał na dwóch poziomach:
z jednej strony – czysta, fizyczna energia parkietu,
z drugiej – muzyka, do której chcecie wracać już w samotności.

Reakcja publiczności mówiła wszystko. Długie, powracające brawa, skupienie i ten moment zawahania po ostatnim numerze – kiedy nikt nie chce, żeby to już był koniec.

Jeśli szukacie projektu, który może szybko wypłynąć szerzej – to jest jeden z tych adresów.

Sprawdźcie ich sami:


Hayes & Y – koncert, który zamienia klub w jeden organizm

Czwartek, The Dubliner Irish Pub i sytuacja, którą znacie z najlepszych showcase’ów: więcej chętnych niż miejsca w środku. Już przed koncertem było jasne, że wydarzy się coś ważnego.

Hayes & Y nie potrzebowali czasu na rozkręcenie. Od pierwszych utworów weszli z energią, która natychmiast skróciła dystans między sceną a publicznością. To jeden z tych zespołów, który nie tylko gra koncert – on go współtworzy z ludźmi pod sceną.


Dzięki Twojemu wsparciu możemy dostarczać rzetelne relacje i ekskluzywne zdjęcia z kolejnych wydarzeń! Postaw nam kawę! ✌️



Ich brzmienie osadzone jest w rockowej estetyce, ale nie jest to retro-powrót ani bezpieczne granie. To nowoczesne, dynamiczne indie, w którym każdy element ma znaczenie: wokal, instrumentarium, rytm i – co najważniejsze – autentyczność.

Widać było, że każdy z członków zespołu jest w pełni zaangażowany. To nie była „profesjonalna poprawność” – to była pełna identyfikacja z muzyką, która momentalnie udzieliła się publiczności.

Efekt?

Lokal zamienił się w jeden pulsujący organizm. Ludzie śpiewali, reagowali, byli częścią koncertu, a nie tylko jego obserwatorami. To dokładnie ten moment, w którym showcase przestaje być prezentacją, a zaczyna być doświadczeniem.

Warto pamiętać, że Hayes & Y to zespół z historią – od licealnych początków, przez sceny w Bułgarii, aż po międzynarodowe festiwale jak Primavera czy InMusic. Ich drugi album „Departures” potwierdza, że są na etapie intensywnego rozwoju.

Ale to właśnie koncert w Poznaniu pokazał coś ważniejszego:
oni są gotowi na kolejny krok.

Jeśli ten rozpęd zostanie utrzymany, bardzo możliwe, że wkrótce zobaczycie ich na znacznie większych scenach.

Sprawdźcie ich profile:

International showcase – tu zaczynają się historie

To, co najmocniej wybrzmiewa po tych koncertach, to świadomość, że international showcase nie jest dodatkiem do festiwalu. To jego fundament.

To właśnie tutaj możecie zobaczyć artystów w momencie przejściowym – jeszcze przed dużymi scenami, jeszcze przed szerokim rozpoznaniem, ale już z wyraźnie zarysowaną tożsamością.

I właśnie dlatego te koncerty mają w sobie coś wyjątkowego.
Nie ma w nich rutyny. Nie ma przewidywalności. Jest za to głód grania, potrzeba kontaktu i autentyczna energia, której często brakuje na największych scenach.

NEXT FEST coraz wyraźniej pokazuje, że chce być miejscem, gdzie lokalne spotyka się z globalnym, a publiczność ma realny wpływ na to, kto zostanie z nią na dłużej.

Bo to Wy decydujecie, czyje nazwiska trafią na Wasze playlisty.

To jednak dopiero część historii.

W kolejnych artykułach z naszej relacji przyjrzymy się bliżej temu, co dzieje się najbliżej – czyli najciekawszym polskim odkryciom NEXT FEST 2026. Bo jeśli international showcase pokazał potencjał świata, to polska scena udowodniła, że naprawdę ma czym odpowiedzieć.

Dziękujemy, że czytasz artykuły na tuPozytywnie.pl 🙂 Bądź zawsze na bieżąco i obserwuj nas na Facebooku!