Są zespoły, które z biegiem lat stają się jedynie cieniem swojej dawnej świetności. Są jednak i tacy artyści, którzy mimo upływu czasu nie tracą charakteru, autentyczności ani scenicznej energii. New Model Army po raz kolejny udowodnili we Wrocławiu, że wiek nie ma znaczenia, jeśli za muzyką stoi szczerość, doświadczenie i prawdziwe emocje. Brytyjska legenda post-punka wystąpiła 8 lipca 2026 r. w Centrum Koncertowym A2, kończąc polski etap swojej trasy koncertowej obejmującej również Białystok i Warszawę.
Założony w 1980 roku w Bradford zespół od ponad czterech dekad pozostaje wierny własnym zasadom. Liderem formacji niezmiennie jest Justin Sullivan, którego charakterystyczny głos i pełne refleksji teksty stały się znakiem rozpoznawczym New Model Army. Obok niego na scenie wystąpili Ceri Monger, Michael Dean, Dean White oraz Marshall Gill.
Sceniczna energia bez względu na wiek
Już od pierwszych minut koncertu było jasne, że nie będzie to wieczór oparty wyłącznie na nostalgii. Muzycy pokazali ogromną energię i zaangażowanie, a na scenie nie było widać ani odrobiny rutyny. Choć członkowie zespołu nie należą już do najmłodszych artystów, ich występ udowodnił, że doświadczenie może iść w parze z żywiołowością.
Justin Sullivan przez cały koncert utrzymywał świetny kontakt z publicznością, a pozostali muzycy stworzyli niezwykle spójną całość. Charakterystyczne gitarowe brzmienie, mocna sekcja rytmiczna i emocjonalny wokal sprawiły, że każdy kolejny utwór wybrzmiewał z odpowiednią siłą.
Kilka pokoleń pod jedną sceną
Jednym z najbardziej interesujących obrazów tego wieczoru była sama publiczność. Pod sceną spotkały się osoby w różnym wieku, choć największą grupę stanowili słuchacze pamiętający największe sukcesy zespołu sprzed lat.
Przez cały koncert można było zauważyć, że publiczność doskonale zna repertuar. Wspólne śpiewanie, gromkie brawa i entuzjastyczne reakcje po kolejnych utworach pokazywały, że New Model Army wciąż mają wyjątkową więź ze swoimi fanami. Zespół dał słuchaczom dokładnie to, po co przyszli – szczery, pełen emocji koncert bez zbędnych efektów i sztuczności.
Podróż przez ponad cztery dekady twórczości
Ponad półtoragodzinny koncert był przekrojem przez najważniejsze momenty bogatej dyskografii Brytyjczyków. Wieczór rozpoczął się od „White Light”, po którym wybrzmiały między innymi „Echo November”, „Here Comes the War”, „First Summer After”, „Winter”, „Living in the Rose” oraz „Innocence”.
Nie zabrakło także kompozycji z nowszych wydawnictw, dzięki czemu koncert nie był wyłącznie sentymentalną podróżą do przeszłości. Zespół umiejętnie przeplatał klasyczne utwory z nowszym materiałem, utrzymując wysokie tempo i zainteresowanie publiczności przez cały występ.
„51st State” nadal robi ogromne wrażenie
Jednym z kulminacyjnych momentów koncertu było wykonanie „51st State” – jednego z najbardziej rozpoznawalnych utworów New Model Army.
Piosenka od lat pozostaje ostrą polityczną satyrą i metaforą relacji Wielkiej Brytanii ze Stanami Zjednoczonymi, krytykując ścisłe podporządkowanie brytyjskiej polityki amerykańskim wpływom. Mimo że utwór powstał kilkadziesiąt lat temu, jego przekaz nadal pozostaje aktualny, a publiczność we Wrocławiu przyjęła go z ogromnym entuzjazmem.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy dostarczać rzetelne relacje i ekskluzywne zdjęcia z kolejnych wydarzeń! Postaw nam kawę! ✌️
Największe klasyki nie zawiodły
Równie gorąco przyjęte zostały „Red Earth”, „Angry Planet”, „Stormclouds”, „The Hunt”, „Purity” oraz „Wonderful Way to Go”. Każdy z tych utworów przypominał, że New Model Army od zawsze stawiali przede wszystkim na muzykę z przesłaniem, unikając prostych, komercyjnych rozwiązań.
To właśnie autentyczność, poetyckie teksty Justina Sullivana oraz charakterystyczne rockowe brzmienie sprawiają, że twórczość zespołu od ponad czterech dekad pozostaje tak wyjątkowa.
Bis, którego wszyscy się spodziewali
Po zakończeniu podstawowej części koncertu publiczność długo nie pozwalała muzykom opuścić sceny. Owacje szybko przyniosły oczekiwany efekt.
Na bis zespół wykonał „Coming or Going”, kultowe „Vagabonds” oraz energetyczne „Get Me Out”, kończąc koncert z równie dużą energią, z jaką go rozpoczął. Było to mocne i satysfakcjonujące zakończenie ponad półtoragodzinnego występu.
Koncert, który potwierdził klasę zespołu
New Model Army po raz kolejny udowodnili, że są zespołem ponadczasowym. Nie potrzebują spektakularnych efektów specjalnych ani rozbudowanej scenografii, aby przyciągnąć uwagę publiczności. Wystarczą świetnie napisane utwory, bezkompromisowe teksty, wieloletnie doświadczenie i autentyczna pasja do grania.
Wrocławski koncert w Centrum Koncertowym A2 był dowodem na to, że po ponad czterdziestu latach działalności New Model Army nadal potrafią poruszać, angażować i dostarczać koncertowych emocji na najwyższym poziomie.
ZDJĘCIA
Fot. Krystian Adamski
Link do zdjęć: https://www.facebook.com/share/p/1BYMKz2BBw/

![Ponad 40 lat na scenie i ani kroku wstecz. New Model Army we Wrocławiu [ZDJĘCIA]](https://tupozytywnie.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_6531R-768x512.webp)

![Ricky Martin wrócił do Polski. Kraków śpiewał z nim największe hity [RECENZJA]](https://tupozytywnie.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_6132R-768x512.webp)