Great September od początku jest festiwalem, na którym obok dobrze znanych nazwisk warto zaglądać również na sceny w poszukiwaniu artystów i projektów, które dopiero mogą mocniej zaznaczyć swoją obecność. W przypadku Kuby Karasia trudno oczywiście mówić o odkrywaniu zupełnie nowego nazwiska. Muzyk od lat jest jedną z charakterystycznych postaci polskiej sceny alternatywnej, znaną przede wszystkim z The Dumplings oraz projektu Karaś/Rogucki. Łódzki festiwal dał jednak możliwość zobaczenia czegoś, czego wcześniej w tej formie nie było – jego pierwszego solowego materiału na żywo.
Karaś pojawił się na Great September w dniach 10–12 września, prezentując utwory z albumu „MIŁOŚĆ TO NIE WOJNA”. Płyta ukaże się 2 października i jest pierwszym albumem, pod którym artysta podpisuje się w pełni jako solowy twórca.
I właśnie dlatego ten koncert był czymś więcej niż kolejnym występem znanego muzyka. Był pierwszą okazją, żeby sprawdzić, jak nowy kierunek Karasia działa poza studiem – w bezpośrednim kontakcie z publicznością.
Nie debiutant, ale nowy początek
Kuba Karaś swoją muzyczną drogę rozpoczął bardzo wcześnie. Wspólnie z Justyną Święs współtworzył The Dumplings, a ich debiutancki album przyniósł duetowi Fryderyka w kategorii fonograficznego debiutu roku. Później przyszedł projekt Karaś/Rogucki, kolejne produkcje, współprace i działalność producencka.
Karaś przez lata pojawiał się także po drugiej stronie muzycznych projektów. Produkował utwory m.in. dla Tymka, Ofelii, Szczyla i asthmy, remiksował muzykę Dawida Podsiadły, współpracował z Catz ’n Dogz czy Marceliną.
Solowy album jest więc raczej kolejnym etapem konsekwentnego poszerzania jego muzycznego świata niż próbą rozpoczęcia kariery od zera.
Na Great September mogliśmy zobaczyć, co z tych doświadczeń zostało przeniesione do projektu sygnowanego już tylko nazwiskiem Karasia.
„MIŁOŚĆ TO NIE WOJNA” przed premierą
Album „MIŁOŚĆ TO NIE WOJNA” ukaże się 2 października. Pre-order wydawnictwa rozpoczął się 4 września, a płyta dostępna będzie zarówno na CD, jak i winylu.
To jedenaście utworów opowiadających o różnych odcieniach bliskości, relacjach, pożądaniu, niepewności, dystansie i emocjach, które pojawiają się wtedy, gdy relacja przestaje być prosta.
Muzycznie Karaś pozostaje blisko świata, który znamy z jego wcześniejszych projektów, ale jednocześnie wyraźnie przesuwa akcenty. Elektronika spotyka się tutaj z gitarami, popową bezpośredniością i alternatywną wrażliwością, a całość ma być bardziej osobistą opowieścią niż kolejnym projektem opartym na formule znanej z wcześniejszych zespołów.
Na płycie pojawią się m.in. Faustyna Maciejczuk, Asthma, Ania Leon, Julia Pośnik, Piotr Fiedler, Ofelia oraz Karolina Artymowicz. Są to osoby, z którymi Karasia łączą również prywatne i artystyczne relacje.
Tracklista obejmuje:
- ENJOY GAME OVER (feat. Hanna Gaya)
- CIĄGLE PO WIĘCEJ (feat. Faustyna Maciejczuk, Asthma)
- DUCH (feat. Ania Leon)
- MIŁOŚĆ TO NIE WOJNA
- NIC NA PÓŁ (feat. Julia Pośnik)
- BEZ OBAW (feat. Faustyna Maciejczuk)
- OBEJMIJ MNIE
- NIE KOCHAJ (feat. Piotr Fiedler)
- UNO REVERSE CARD (feat. Ofelia, Julia Pośnik)
- CIEBIE CZY MNIE (feat. Karolina Artymowicz)
- KIEDY CZUJĘ SERCA BÓL
Great September jako pierwszy test
Karaś zapowiadał występ w Łodzi jako prezentację materiału ze swojej pierwszej solowej płyty. Jednym z punktów wyjścia był singiel „Obejmij mnie”, który pojawił się jeszcze przed festiwalem.
Na miejscu mogliśmy jednak ocenić znacznie więcej niż pojedynczy utwór. Cały koncert był właściwie pierwszym sprawdzianem tego, czy pomysł na solowego Karasia ma odpowiednią siłę również na scenie.
Naszym zdaniem – zdecydowanie ma.
Nowy materiał dobrze funkcjonował w koncertowej przestrzeni. Elektroniczne warstwy, gitara, wokal i rytm tworzyły spójną całość, ale jednocześnie nie było w tym wrażenia odtwarzania gotowego materiału z albumu. Karaś wyraźnie wchodził w te utwory całym sobą, a jego sposób poruszania się i reagowania na muzykę był równie ważną częścią występu jak same kompozycje.
To jeden z tych koncertów, podczas których widać, że artysta nie traktuje występu wyłącznie jako odegrania kolejnych numerów.
Karaś jest na scenie bardzo fizyczny. Muzyka nie kończy się u niego na naciśnięciu odpowiedniego przycisku czy zagraniu kolejnego dźwięku – widać, że naprawdę przeżywa to, co wykonuje.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy dostarczać rzetelne relacje i ekskluzywne zdjęcia z kolejnych wydarzeń! Postaw nam kawę! ✌️
Wiki Drums – bardzo ważna część tego koncertu
Na szczególne wyróżnienie zasługuje również Wiktoria Jakubowska (Wiki Drums), która podczas koncertu odpowiadała za perkusję. Na co dzień współpracuje m.in. z Kasią Lins, Ofelią czy The Dumplings i w Łodzi była czymś więcej niż tylko kolejnym elementem koncertowego składu.
Jej energia bardzo mocno wpływała na dynamikę całego występu.
Perkusja nie została tutaj potraktowana jako wyłącznie rytmiczne tło dla elektroniki. Wiki Drums wnosiła do materiału dodatkową energię, reagując na muzykę i podkręcając jej koncertowy charakter. To właśnie takie elementy sprawiają, że materiał, który w wersji studyjnej może opierać się na elektronice i produkcji, na scenie zaczyna żyć własnym życiem.
I trudno nie odnieść wrażenia, że bez niej ten koncert nie miałby dokładnie tej samej energii.
Asthma i Faustyna Maciejczuk na scenie
Karaś zaprosił podczas koncertu również gości, którzy pojawiają się na jego nadchodzącej płycie – Asthmę oraz Faustynę Maciejczuk.
Ich obecność dobrze pokazała, że „MIŁOŚĆ TO NIE WOJNA” nie będzie albumem zamkniętym wyłącznie w jednym wokalu i jednej perspektywie. Poszczególne głosy wprowadzają do materiału inne emocje i sposoby interpretacji.
Na żywo działało to szczególnie dobrze, ponieważ koncert nie sprawiał wrażenia prezentacji kolejnych featuringów „odhaczanych” zgodnie z tracklistą. Goście byli naturalną częścią tego świata.
Potencjał jest naprawdę duży
Najciekawsze w tym koncercie było jednak coś jeszcze.
Materiał, którego oficjalna premiera dopiero przed nami, już teraz brzmiał jak pełnoprawny koncertowy repertuar. Nie jak zestaw nowych piosenek testowanych przed publicznością, ale jak początek kolejnego etapu kariery artysty, który bardzo dobrze wie, w którą stronę chce pójść.
Oczywiście dopiero premiera całego albumu pozwoli ocenić „MIŁOŚĆ TO NIE WOJNA” jako kompletną historię. Koncert nie zastąpi odsłuchu jedenastu utworów w ich docelowej kolejności. Pokazał jednak coś istotnego – ten solowy kierunek Kuby Karasia ma potencjał, żeby funkcjonować nie tylko jako studyjny eksperyment, ale również jako mocny materiał koncertowy.
A to nie zawsze jest oczywiste w przypadku albumów, których istotną część stanowi elektronika i produkcja.
Koncert, który mógłby trwać dłużej
Great September pozwolił nam więc zobaczyć nie tyle „nowego Kubę Karasia”, ile nową wersję artysty, którego muzyczną drogę znamy już od lat.
I być może właśnie dlatego ten występ był tak interesujący. Nie było potrzeby udowadniania, że Karaś potrafi być muzykiem. To wiemy od dawna. Pytanie brzmiało raczej: co zrobi, kiedy po raz pierwszy dostanie do dyspozycji cały album podpisany wyłącznie własnym nazwiskiem?
Po tym koncercie odpowiedź wydaje się znacznie bardziej konkretna.
„MIŁOŚĆ TO NIE WOJNA” może być jednym z ciekawszych nowych rozdziałów w jego dotychczasowej twórczości. Szczególnie że materiał na żywo zabrzmiał bardzo dobrze, a jego wykonanie miało w sobie energię, której trudno szukać wyłącznie w studyjnych nagraniach.
Po prostu nie chciało się, żeby ten koncert się kończył.
A na pełne spotkanie z „MIŁOŚĆ TO NIE WOJNA” poczekamy już tylko do 2 października 2026 roku.
Posłuchajcie tutaj singla zapowiadającego ten album:



