Nie każdy koncert można nazwać wydarzeniem. Nie każdy występ zostawia po sobie wspomnienia, do których wraca się jeszcze długo po opuszczeniu stadionu. Są jednak wieczory, podczas których muzyka staje się czymś więcej niż kolejnym punktem na trasie koncertowej. Tak właśnie było 4 sierpnia 2026 roku na PGE Narodowym, gdzie The Weeknd zagrał pierwszy z dwóch zaplanowanych koncertów w Warszawie w ramach trasy After Hours Til Dawn Tour.
Już na kilka godzin przed rozpoczęciem wydarzenia okolice stadionu wypełniły się fanami z całej Polski i wielu europejskich krajów. Dla jednych była to pierwsza okazja, by zobaczyć Abela Tesfaye na żywo. Inni wracali po raz kolejny, przekonani, że jego koncerty należą do absolutnej światowej czołówki. Po dwóch godzinach trudno było znaleźć kogokolwiek, kto opuszczał stadion z poczuciem niedosytu. To było widowisko kompletne – perfekcyjnie przygotowane, imponujące rozmachem i pełne autentycznych emocji.
Wieczór rozpoczęli Prince 85 i Playboi Carti
Zanim na scenie pojawił się główny bohater wieczoru, publiczność rozgrzewali Prince 85 oraz Playboi Carti. Pierwszy z nich, od lat współpracujący z największymi nazwiskami światowej muzyki, zadbał o odpowiedni klimat, serwując potężne elektroniczne brzmienia i charakterystyczne syntezatorowe kompozycje.
Następnie scenę przejął Playboi Carti. Jego występ był pełen energii i świetnie przygotował publiczność na to, co miało wydarzyć się później. Już wtedy można było odnieść wrażenie, że emocje na stadionie osiągają bardzo wysoki poziom, choć wszyscy wiedzieli, że najważniejszy moment dopiero nadchodzi.
Monumentalne wejście, od którego przeszły ciarki
Gdy światła zgasły, a pierwsze dźwięki otwierającego koncert „Baptized In Fear” rozbrzmiały nad stadionem, PGE Narodowy eksplodował. Kilkadziesiąt tysięcy osób jednocześnie skierowało wzrok na scenę, a pierwsze pojawienie się The Weeknd wywołało prawdziwą euforię.
Od pierwszych sekund było jasne, że nie oglądacie zwykłego koncertu. Każdy detal został dopracowany z niezwykłą precyzją. Monumentalna scenografia, wielopoziomowa konstrukcja sceny, ogromne ekrany LED, rozbudowane wizualizacje, choreografia tancerzy oraz perfekcyjnie zsynchronizowane światła stworzyły spektakl, który bardziej przypominał filmowe widowisko niż klasyczny koncert.
Zmieniające się kolory sceny budowały atmosferę kolejnych utworów. Raz dominowały mroczne czerwienie, chwilę później chłodne błękity lub intensywne złoto. Wszystko współgrało z muzyką i sprawiało, że każda piosenka otrzymywała własną oprawę.
Wokal, który nie pozostawia żadnych wątpliwości
Wielkie widowisko mogłoby nie zrobić takiego wrażenia, gdyby nie najważniejszy element całego koncertu – głos Abela Tesfaye.
The Weeknd po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najlepszych wokalistów swojego pokolenia. Jego występ był niezwykle pewny, czysty i pełen emocji. Nie było tutaj miejsca na przypadek. Zarówno spokojniejsze fragmenty, jak i najbardziej wymagające partie wykonywał z imponującą swobodą.
To właśnie dzięki temu koncert ani przez chwilę nie sprawiał wrażenia przesadnie wyreżyserowanego. Wręcz przeciwnie – mimo gigantycznej produkcji najważniejszy pozostawał artysta i jego muzyka.
Polska publiczność skradła serce The Weeknd
Jednym z najpiękniejszych elementów tego wieczoru była relacja pomiędzy The Weeknd a warszawską publicznością.
Przez cały koncert Abel wielokrotnie zachęcał fanów do wspólnego śpiewania, jednak były momenty, które trudno będzie zapomnieć.
W pewnej chwili wyjął odsłuch z ucha i zamilkł. Chciał usłyszeć wyłącznie głosy polskiej publiczności. Dziesiątki tysięcy osób śpiewały kolejne wersy tak głośno, że stadion dosłownie drżał. Na twarzy artysty było widać ogromne wzruszenie i autentyczny podziw dla fanów.
Takich chwil nie da się zaplanować. Powstają wyłącznie wtedy, gdy między artystą a publicznością rodzi się wyjątkowa więź.
Jeszcze bardziej osobisty charakter miał moment podczas „Out of Time”, kiedy The Weeknd podszedł pod same barierki i pozwolił fanom śpiewać bezpośrednio do swojego mikrofonu. Uśmiechy, łzy i ogromne emocje mówiły więcej niż jakiekolwiek słowa.
Największe przeboje zabrzmiały jeszcze potężniej niż na płytach
Setlista została ułożona tak, aby prowadzić publiczność przez najważniejsze etapy kariery artysty.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy dostarczać rzetelne relacje i ekskluzywne zdjęcia z kolejnych wydarzeń! Postaw nam kawę! ✌️
Już pierwsze utwory pokazały, że będzie to koncert pełen kontrastów – od mrocznych kompozycji po największe radiowe przeboje. Ogromne emocje wywołały między innymi „Can’t Feel My Face”, podczas którego stadion dosłownie eksplodował energią.
Jeszcze większe wrażenie zrobiło wykonanie „Save Your Tears”, kiedy niemal każdy uczestnik koncertu śpiewał razem z The Weeknd od pierwszego do ostatniego słowa.
Kulminacją całego wieczoru okazało się jednak „Blinding Lights”. Już pierwsze dźwięki wystarczyły, aby PGE Narodowy zamienił się w jeden wielki chór. To był moment, na który czekała ogromna część publiczności i który po raz kolejny pokazał, jak wielki wpływ mają utwory Abela Tesfaye na współczesną muzykę pop.
Playboi Carti ponownie pojawił się na scenie
Jedną z największych niespodzianek koncertu był powrót Playboi Cartiego na scenę podczas utworów „Timeless” i „RATHER LIE”.
Publiczność zareagowała natychmiastowym wybuchem euforii. Wspólny występ obu artystów był jednym z najbardziej energetycznych momentów całego koncertu. Energia płynąca zarówno ze sceny, jak i spod niej sprawiła, że przez kilka minut stadion przypominał ogromny festiwal.
Światowej klasy produkcja
After Hours Til Dawn Tour nie bez powodu uznawana jest za jedną z najbardziej imponujących tras koncertowych ostatnich lat.
Podczas warszawskiego koncertu nie zabrakło gigantycznych ekranów, rozbudowanych wizualizacji, efektów pirotechnicznych, laserów, ognia oraz perfekcyjnie zaprogramowanego oświetlenia. Niesamowite wrażenie robiła również potężna, złota, obrotowa figura na środku płyty, która świeciła laserami z oczu. Każdy element został przygotowany z ogromną dbałością o szczegóły.
Mimo ogromu efektów specjalnych nic nie odciągało uwagi od muzyki. Wręcz przeciwnie – wszystkie elementy współpracowały ze sobą, tworząc spójną całość.
Wejście na stadion i organizacja
Na pochwałę zasługuje również organizacja wydarzenia przygotowanego przez Live Nation Polska we współpracy z operatorem PGE Narodowego. Wejście na stadion przebiegało sprawnie, dzięki czemu tysiące uczestników mogły bez większych problemów zająć swoje miejsca przed rozpoczęciem koncertu.
Pozytywnie należy ocenić także rozwiązania zwiększające komfort i bezpieczeństwo publiczności. Organizator umożliwił wniesienie własnej wody – zarówno w plastikowych butelkach, jak i kubkach o pojemności do 1 litra, a operator stadionu zdecydował się obniżyć cenę wody do 3 zł, co w przypadku wydarzenia tej skali było bardzo dobrze przyjęte przez uczestników i stanowiło praktyczne udogodnienie podczas letniego koncertu.
Koncert roku? Bardzo możliwe
W ostatnich latach Polska gościła wiele światowych gwiazd, jednak występ The Weeknd bez wątpienia można postawić w ścisłej czołówce największych koncertowych wydarzeń.
To był wieczór, w którym perfekcyjny wokal spotkał się z widowiskiem na najwyższym światowym poziomie, a relacja artysty z publicznością okazała się równie ważna jak sama muzyka.
Po dwóch godzinach emocji światła stadionu ponownie się zapaliły, a dziesiątki tysięcy osób powoli opuszczały swoje miejsca. Na twarzach wielu fanów było widać niedowierzanie, że ten wyjątkowy wieczór dobiegł końca. Warto też dodać, że z poziomu trybun akustyka, jak na możliwości PGE Narodowego, była wybitnie dobra.
Jeżeli koncert mierzy się liczbą emocji, jakością wykonania, rozmachem produkcji i reakcją publiczności, to The Weeknd na PGE Narodowym zagrał wydarzenie, które już dziś można śmiało nazwać jednym z najlepszych koncertów 2026 roku. Warszawa była świadkiem widowiska, które na długo pozostanie punktem odniesienia dla wszystkich kolejnych stadionowych produkcji.


![Pitbull porwał PGE Narodowy. Warszawa nie przestała tańczyć nawet w deszczu [ZDJĘCIA]](https://tupozytywnie.pl/wp-content/uploads/2026/07/Pitbull-768x432.webp)